Mój przyjaciel wrócił dwa dni temu z rodzinnej wsi swojej matki, w której spędzał w dzieciństwie każde wakacje. Jest zachwycony: tam jest inny świat. Wieś biedna, wymierająca. Dom dalekiej rodziny, którą odwiedził wygląda jak skansen: święte obrazki, serwety, stół zastawiony mięsem. Gospodyni w młodości uważana za miejscową wariatkę- nazwijmy ją Głupią Ludmiłą, ostatecznie doczekała się męża. Mają całkiem dorosłe dzieci. Mój przyjaciel niewiele rozumiał z tego, co do niego mówią, bo zamiast mówić bełkoczą. – Tak już mają – powiedział. – Zamiast mówić bardzo głośno bełkoczą. Ale są bardzo gościnni.

Wiadomo: głosowali na PIS. Chcieli zmiany na lepsze. Co znaczy lepsze? Oczywiście pieniądze. Mąż nie musiałby wyjeżdżać do Niemiec do pracy, jej nie nudziłoby się na ławce przed domem samej.

Jak się okazuje, nie będzie to wcale takie proste. Oto szef polskiego MSZ-u, Witold Waszczykowski, w wywiadzie udzielonym niemieckiemu „Bildowi” tłumaczy w prosty sposób narastający dystans pomiędzy Polską rządzoną przez PIS a Unią Europejską. Mówi: „Chcemy tylko uleczyć nasz kraj z niektórych chorób. Poprzedni rząd wdrażał lewicową koncepcję, jak gdyby świat musiał zgodnie z marksistowskim wzorcem poruszać się tylko w jednym kierunku: w stronę mieszanki kultur i ras, świata rowerzystów i wegetarian, który stawia jedynie na odnawialne źródła energii i zwalcza wszystkie formy religii. To nie ma nic wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami”.

Być może jego wizja Polski pokrywa się z wizją dalekiej rodziny mojego przyjaciela choć nie sądzę, żeby wegetarianie i rowerzyści zaprzątali im głowy. Problem leży gdzieś indziej.

W systemie wymiany informacji w jakim się poruszamy, politykę robi się pojedynczą wypowiedzią. Szczególnie, jeśli pada z ust szefa MSZ-u całkiem sporego kraju będącego członkiem Unii Europejskiej. Z całej rozmowy ministra Waszczykowskiego właśnie ten feralny fragment poszedł w świat. Cytowany, udostępniany w mediach społecznościowych zamienił się w mema, który dość wyraźnie rysuje obraz Polski. Jeśli wydaje mu się, że Polska może uchronić się przed globalnymi trendami, życzę mu wytrwałości. Ale wygłaszając takie tezy wystawia fatalną opinię krajowi. A wizerunek kraju jest ściśle związany z jego rynkiem. Jeśli chce się wyrównać ekonomiczne i społeczne nierówności (a to jedno z podstawowych założeń PIS-u), czyli pomóc potrzebującym: w tym rodzinie Głupiej Ludmiły, trzeba robić politykę tak, aby gospodarki nie osłabiać. A przynajmniej myśleć co się mówi.

Głupia Ludmiła siedzi na ławce. Myśli o swojej przeszłości. O tym, że ludzie we wsi śmiali się z niej bo bełkocze zamiast mówić. Biedna Głupia Ludmiła, nie wie, że głośny bełkot wciąż działa przeciwko niej.

 

Cytat wykorzystany w tekście za: Gazeta Wyborcza

Zdjęcie: Fechi Fajardo, (CCBY 2.0)

Previous post

Posłuchaj: preferuję wytrzeć twój ryj podłogą

Next post

Dzogchen w praktyce