Tydzień temu odzywa się do mnie mój przyjaciel, artysta wizualny, którego prace pokazywane są w galeriach w Polsce i na Zachodzie. Wykłada na jednej z polskich uczelni. Wraz ze swoimi studentami wybiera się na plener artystyczny.

Jakie są plenery wiadomo: plenery są dobre, bo ludzie mają dużo czasu i nie mogą się rozejść do swoich domów więc dzieją się rzeczy ciekawe a przynajmniej wesołe. Tym razem jadą na Śląsk, pod granicę z Czechami. Będą zwiedzali kopalnię. Kopalnia ma być osią ich wyjazdu.

Przyjaciel artysta pyta mnie w mailu czy nie znam jakiegoś fragmentu prozy albo eseju, który na tą okoliczność mógłby dać studentom. Żeby mieli nad czym myśleć. Do głowy przychodzi mi fragment z „Dracha” Szczepana Twardocha. W jego powieści jeden z głównych bohaterów po zabójstwie kochanki ukrywa się właśnie pod ziemią. Spędza całe dnie w ciemnościach czarny od pyłu, koledzy donoszą mu jedzenie i wodę. Jest tam jeden mocny ustęp o jasnym kolorze skóry członka, którego bohater widzi sikając. Szukam go w „Drachu”. Kiedy go w końcu odnajduję zmieniam zdanie. Wyrwany z kontekstu nie jest ciekawy. Nie ma w nim nic takiego, co mogłoby popchnąć studentów uczelni plastycznej do szerszego patrzenia. Lepszy byłby nawet mit o „Orfeuszu i Eurydyce” według Parandowskiego ale plenery artystyczne mają to do siebie, że muszą być dynamiczne. Wyjechać z Orfeuszem, który schodzi do podziemi to jak udowadniać swoim studentom, że Władysław Hasior był największym polskim artystą XX wieku.

Po dwóch dniach znajduję książeczkę „The Origin of Life and Death. African Creation Myths”. Jest tam opowieść o tym jak stworzeni zostali człowiek, żółw i kamień. Człowiek i żółw przyszli do stwórcy prosząc o dzieci. Stwórca zgodził się ale powiedział, że otrzymując prawo płodzenia, będą śmiertelni. Człowiek się decyduje. Żółw też. Kamień nie. Kamień pozostaje istotą nieśmiertelną.

Myślę. Ziemia- kamień- tworzenie. Robię zdjęcia kartek i wysyłam. Kolega od dwóch dni się nie odzywa. Dzwonię do niego. Mówi, że nie wie czy pokazać ten mit studentom.

Kazałbym im to czytać aż zrozumieją. Potem zaprowadziłbym ich do kopalni i powiedział: tu zostajecie tak długo aż będziecie wiedzieć. Teraz oglądajcie swoje białe podbrzusza, swoje cipy i kutasy i pytajcie sami siebie: po co to robisz? Po co chcesz być artystą? Po co chcesz tworzyć?

Potem obiad i popijawa dla tych, którzy wyszli. Najważniejsze mają za sobą. Trzeba to uczcić.

 

Previous post

Przeglądanie się w lakierze CLS-a.

Next post

Efekt Salgado